Marynowane łodygi buraka naciowego – chrupkie , słodko-kwaśne

Marynowane łodygi buraka naciowego – chrupkie ,słodko-kwaśne

 Buraki łodygowe , czy naciowe , są u nas jeszcze stosunkowo mało znane . W sklepach trudno je kupić i niewiele przepisów mówi nam, co można z nich zrobić , a można praktycznie wszystko , albo i więcej .. Są niebotycznie zdrowe , a do tego smaczne i nisko kaloryczne , czego chcieć więcej 😉 A jak już człowiek je zasieje w ogródku , to się odwdzięczają obłędnym urodzajem … takim jaki ja, przeżywam teraz . No i co zrobisz człowieku , do garów i jazda ,no przecież nie wyrzucisz .. 😉

IMG_9947 (640x427)

Składniki

  • Zalewa
  • 1,5 l wody
  • 1 szklanka octu
  • 1 szklanka cukru
  • 1 łyżka soli
  • Wsad do słoja
  • kilka ziaren pieprzu , ziela angielskiego ,gorczycy i listki laurowe
  •   Pęczek łodyg buraka naciowego ( najlepsze do marynowania są białe,a najładniejsze czerwone 😉

IMG_9944 (640x427)

Łodygi myjemy , przycinamy na wysokość słoika ( tak żeby nie dotykały wieczka ) . Układamy w słoju pionowo , dorzucamy po kilka ziaren pieprzu, ziela angielskiego ,gorczycy i po jednym listku laurowym na słój . W garnku zagotowujemy wodę , dodając ocet,sól i cukier .Gorąca zalewą zalewamy słoiki z łodygami i zakręcamy na gorąco ,odstawiając do góry dnem . Następnego dnia pasteryzujemy 10 minut . Łodygi są naprawdę świetne,chrupiące i smaczne świetnie sprawdzają się w sałatkach lub jako przekąska 😉

IMG_9903 (640x427)

 

2 thoughts on “Marynowane łodygi buraka naciowego – chrupkie , słodko-kwaśne”

  1. Mam pytanie: co dokładnie znaczy, że :najlepsze do marynowania są białe,a najładniejsze czerwone „? Chodzi mi o doprecyzowanie słowa „najlepsze” – czy to znaczy, że najsmaczniejsze, czy najbardziej chrupiące czy może jeszcze coś innego? WIem, upierdliwa jestem, ale u mnie najwięcej czerwonych i żółtych ogonków, będą smaczne? Kusi mnie też kiszonka z ogonków, może wyjść coś zjadliwego czy raczej nie spodziewać się zbyt apetycznych efektów?

    1. Białe sa najbardziej chrupiące po zamarynowaniu , a za to czerwone mają piękny kolor i wyglądają apetycznie – też nie są miękkie , tylko ciut inne ale równie smaczne . Kiszonych nie polecam , wychodzi paciaja , dziwna i nie przydatna , gdyż w zupie łodygi się rozpadają , tworzą nieprzyjemne nitki , ogólnie są rozmiękłe po kiszeniu – nie polecam . Lubię „upierdliwców” sama jestem jednym z nich-mąż twierdzi że największym jaki kiedykolwiek stąpał po tej planecie , więc pytaj , a ja postaram się szybciutko odpowiadać -na ile praca mi pozwoli 😉 Serdeczności Elu – pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *