Steak z antrykotu z karmelowo cebulowym sosem

Steak z antrykotu z karmelowo cebulowym sosem

Steak to zdecydowanie moja wielka słabość , chyba największa mięsna .. Nie tylko zresztą moja mój szacowny M. i starszy syn także kochają ten kawał poczciwego mięcha , bardziej niż mnie 😉  Cóż nic nie smakuje tak jak dobry steak z ciekawym sosem i krążkami cebulowymi … Mniam . Nie wiem czy to danie jest kaloryczne nie sprawdzałam i nigdy , przenigdy nie zamierzam sprawdzać ile steaki mają kalorii…  Wolę żyć w cudownej niewiedzy i twierdzić ,że nic co kochamy nie tuczy … 😉 Polecam szczególnie sos robi wrażenie , wcale nie jest słodki i mdły , jest po prostu niesamowity i stworzony tylko do steaków 😉 

składniki na 3 osoby :

  • 3 steaki z antrykotu , grube i solidne 😉
  • gruba sól , pieprz świeżo mielony do smaku
  • olej rzepakowy dobrej jakości

sos karmelowy :

  • 3 łyżki brązowego cukru trzcinowego
  • 4 łyżki brandy
  • 1 łyżka ciemnego kremu balsamicznego ( gęsty ocet balsamico )
  • 1 łyżeczka granulowanego czosnku
  • 5 szalotek bananowych
  • 1 łyżka masła
  • 1/2 łyżeczki chilli ( lub mniej jeśli nie lubicie ostrego jedzenia , my kochamy 😉 )
  • sól do smaku

Steaki po wyjęciu z lodówki ,układamy na kuchennym blacie w temperaturze pokojowej na przynajmniej dwie godziny . Mięso musi osiągnąć temperaturę otoczenia . Po tym czasie wylewamy na rękę odrobinę oleju rzepakowego i masujemy nim steaki z obu stron . Dosłownie jak masażysta piękną klientkę z uczuciem i wyczuciem . To królewskie mięso zasługuje na królewskie traktowanie ..wtedy , uczta też będzie króla warta… 😉 Czas przygotować sos . Na maśle rumienimy szalotki , jak już zmiękną dodajemy cukier , czosnek , chilli , mieszamy podgrzewając do czasu aż cukier zacznie się delikatnie karmelizować . Wlewamy brandy , krem balsamiczny , doprowadzamy do wrzenia . Delikatnie na małym ogniu bo sos łatwo się przypala . Na koniec doprawiamy solą do smaku i gotowe .



Steaki smażymy według swojego upodobania na patelni przetartej tłustą szmatką . Ja lubię blue , więc smażę króciutko , reszta lubi medium rare , więc w zależności od grubości mięsa smażę na tak zwany policzek . Czyli do momentu aż struktura mięsa pod naciskiem palca będzie taka jak policzka bliżej ucha 😉 Wiem dziwne ale podpatrzyłam w jednym z programów Gordona Ramsaya i się sprawdza , naprawdę , zawsze wychodzą w punkt . Po usmażeniu układamy na desce na minutę ,żeby mięso odpoczęło w tym czasie doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem do smaku . Serwujemy na gorąco polane odrobiną sosu karmelowego , koniecznie z krążkami cebulowymi ( przepis odszukacie na moim blogu 😉 ) Smacznego !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *