Śledzie w korzennej zalewie – na Wigilię

Śledzie w korzennej zalewie – na Wigilię

Ten przepis powstał w mojej kuchni zupełnie przypadkiem . Po prostu nie lubię i nigdy nie lubiłam zwykłych smażonych śledzi w occie  , więc kombinowałam jak mogłam ,żeby zmienić tradycyjne receptury , tak by móc jeść je ze smakiem . Wiadomo ,że jak się już ich nasmaży , to zawsze coś zostanie , a drugiego dnia nie smakują najlepiej 😉 No i w końcu się udało . Połączenie korzennych przypraw , śledzia , octu i cukru , daje niesamowity efekt , egzotycznej i pysznej potrawy . Smakują wyśmienicie , a pachną jeszcze lepiej i wcale nie musicie się obawiać ,że są zbyt kwaśne , lub słodkie – nie są , są w sam raz. Szczególnie przypadną do gustu  tym, co lubią kuchnię indyjską- są w jej klimacie  😉  . Do tego najważniejsze , te śledzie po paru dniach w słoiku , nie mają ości , są one całkowicie zmiękczone i niewyczuwalne , co u mnie w domu jest nie lada zaletą u ryb 😉 Polecam , raz zrobicie i już nie przestaniecie. Taka potrawa z dodatkiem korzennych przypraw jest wymarzona na Wigilijny stół – pachnąca i postna  . Śledzie przechowują się do miesiąca , pod warunkiem ,że były zamykane w słoiku  na gorąco i stoją w lodówce .

Składniki :

zalewa :

  • 4-5 cebul
  • 3 szklanki wody
  • 2,5 szklanki octu
  • 2 szklanki cukru
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżeczka mielonego pieprzu ( płaska )
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu
  • 1 czubata łyżeczka mielonej kolendry ( ziarno)
  • 1/2 płaskiej łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru w proszku
  • 3 łyżeczki curry
  • 1 płaska łyżeczka kurkumy
  • kilka kulek ziela angielskiego
  • 3-4 listki laurowe
  • 2 łyżeczki ziaren gorczycy
  • olej po smażeniu śledzi ( zostawić na patelni – będziemy na nim smażyć cebulę )

Śledzie oczyszczamy , pozbawiamy kręgosłupów , bo one niestety się nie przegryzą-pozostaną twarde . W zasadzie jak ktoś nie chce wycinać , można zostawić i wyjąc , przy jedzeniu – nie tragedia 😉 Myjemy , solimy , obtaczamy w mące i smażymy na złoty kolor , do chrupkości , na patelni w dość głębokim tłuszczu . Oleju po smażeniu nie wylewamy , jest on ważnym składnikiem zalewy , dzięki mące którą zawiera .

Lekko przestudzone śledzie układamy w słoikach , dość luźno , ja do litrowego wkładam najwyżej 4 sztuki , a jak mam duże , to i 3 sztuki 😉 Czas na zalewę . Do oleju , który pozostał nam po smażeniu śledzi , wkładamy pokrojoną cebulę i wszystkie przyprawy korzenne ( kolendrę ,imbir,cynamon,gałkę,pieprz,kurkumę i curry ) . Smażymy do momentu aż cebula się przyrumieni , nie musi być miękka , ale powinna być podsmażona – to daje smak 😉 . Do garnka wlewamy wodę , ocet , wkładamy ziele angielskie , liście laurowe ,sól ,cukier ,gorczycę ( czyli wszystkie pozostałe składniki z listy , których nie podsmażaliśmy ) , a także całą zawartość patelni .

Ja zazwyczaj spłukuję jeszcze patelnię odrobiną wody z zalewy i dolewam do garnka , żeby zebrać caluśieńki smak 😉 Doprowadzamy do wrzenia i gorącą, zalewamy śledzie . Do każdego słoika, wkładamy także smażoną cebulę . Zakręcamy i odstawiamy do góry dnem do ostygnięcia . Śledzie nadają się do jedzenia już po 3-4 dniach , szybciej nie polecam bo mogą się jeszcze nie przegryźć i być mdłe w smaku , generalnie im dłużej stoją tym smaczniejsze i mniej czuć ości . Z proporcjami zalewy w przyszłości  , warto się pobawić i dopasować do swojego gustu . Smacznego 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *